Jazztopad 2015: Inauguracja pamięci Kenny'ego Wheelera

Sobotni koncert dla zmarłego w ubiegłym roku trębacza Kenny’ego Wheelera to wzruszający hołd złożony znakomitemu muzykowi. Rzecz w tym, że zdecydowanie nie powinien być inauguracyjnym wieczorem Jazztopadu i, z pewnością, odbywać się w dużej sali Narodowego Forum Muzyki, gdzie artystom trudno było stworzyć intymny nastrój i nawiązać lepszy kontakt z publicznością.

  • jazztopad 2015

    Henry Lowther – trąbka, Evan Parker – saksofon tenorowy i sopranowy/fot. Tomasz Walków

  • jazztopad 2015

    Koncert pamięci Kenny'ego Wheelera/fot. Tomasz Walków

  • jazztopad 2015

    Gwilym Simcock/fot. Tomasz Walków

  • jazztopad 2015

    Koncert inauguracyjny Jazztopadu 2015

  • martin france jazztopad 2015

    Martin France/fot. Tomasz Walków

  • jazztopad 2015

    Inauguracja Jazztopadu 2015


Co ciekawe, podczas piątkowego koncertu jazzowego w NFM (który nie był częścią Jazztopadu) z udziałem m.in. Leszka Możdżera sala główna z trudem pomieściła tych, którzy chcieli posłuchać cenionego pianisty. Bilety wyprzedały się błyskawicznie. Trudno powiedzieć, by równie tłumnie było w sobotę na inauguracji Jazztopadu, skoro widzów z wyższych balkonów przeniesiono na parter (być może entuzjastów wspominkowego wieczoru było mniej niż pierwotnie oczekiwano). Może dlatego, że na inaugurację potrzebny był mocniejszy akcent, jedna formacja, skoncentrowanie uwagi na jednym zespole.

W sobotę zawiodła kompozycja całości – następujące po sobie rozmaite składy instrumentalne, różne style (obrazujące wprawdzie drogę artystyczną Kenny’ego Wheelera, ale brzmiące jednego wieczoru zbyt eklektycznie), przerwy, które rozpraszały i brak tłumacza z języka angielskiego (powszechnie znany język, a jednak sporo osób sprawiało wrażenie zagubionych, kiedy muzycy zwracali się do publiczności albo do siebie). Także zbyt duża sala okazała się przeszkodą. W mniejszej ów wieczór byłby bardziej kameralny, intymny, widzowie poczuliby się jego częścią, a nie wyłącznie biernym elementem.

Najciekawiej słuchało się bodaj formacji w składzie Gwilym Simcock – fortepian, Henry Lowther – trąbka, John Parricelli – gitara, Chris Laurence – kontrabas, Martin France – perkusja, Evan Parker – saksofon tenorowy i sopranowy i chyba ta opcja wydawała się muzycznie i pod względem klimatu najlepsza w NFM. Nastrojowe trio – Dave Holland – kontrabas, Steve Beresford – fortepian z wokalem Normy Winstone wybrzmiałoby znacznie ciekawiej w mniejszym wnętrzu. Przerwy  potrzebne przy przegrupowaniu muzyków na scenie dłużyły się, potem pomysł znaleźli muzycy, stając się także narratorami tego wieczoru, choć może pomogłaby tu np. pomoc samego szefa artystycznego Piotra Turkiewicza. Największy fan Kenny’ego Wheelera świetnie mógłby pełnić rolę gospodarza wieczoru i wprowadzić w temat, konwersować z artystami, przybliżyć sylwetkę Wheelera, może nawet zachęcić artystów do krótkich rozmów pomiędzy utworami (a nie niemal wyłącznie zapowiedzi utworów). Warto o tym pomyśleć na przyszłość.

Zgłoś uwagę