Jazztopad 2015. Finałowy koncert Henri Texier Hope Quartet

Francuska formacja Henri Texier Hope Quartet, która zagrała finałowy koncert Jazztopadu w zastępstwie okazała się najlepszym zespołem tej edycji, bo, jak podkreślają fani, zabrzmiał wreszcie prawdziwy jazz. Wśród bywalców festiwalu nie milkną głosy rozczarowania po 12. edycji, podczas której występy wielu artystów nie kojarzyły się w ogóle z jazzem, ale szeroko pojętą muzyką improwizowaną.

  • henri texier hope quartet nfm

    Henri Texier Hope Quartet na scenie Jazztopadowej w NFM/fot. Tomasz Walków

  • henri texier hope quartet nfm

    Sebastien Texier (z lewej) i François Corneloup/fot. Tomasz Walków

  • henri texier hope quartet nfm

    Sebastien Texier i Henri Texier/fot. Tomasz Walków

  • henri texier hope quartet nfm

    Louis Moutin/fot. Tomasz Walków

  • henri texier hope quartet nfm

    Sebastien Texier/fot. Tomasz Walków

  • henri texier hope quartet nfm

    François Corneloup i Henri Texier/fot. Tomasz Walków

  • henri texier hope quartet nfm

    François Corneloup i Henri Texier/fot. Tomasz Walków

  • henri texier hope quartet nfm

    Henri Texier (z lewej) i Louis Moutin/fot. Tomasz Walków

  • henri texier hope quartet nfm

    Henri Texier (z lewej) i Louis Moutin/fot. Tomasz Walków


Doskonałe zastępstwo

Kiedy okazało się, że zaproszone na zamknięcie tegorocznej edycji Jazztopadu Mukashi Trio Abdullaha Ibrahima nie wystąpi dyrektor artystyczny Piotr Turkiewicz musiał szybko poszukać zastępstwa. Być może wykonał telefon do Adama Pierończyka z Sopot Jazz Festival, który 10 października gościł nad morzem Henri Texier Hope Quartet. Tak, czy owak, francuscy jazzmani zjawili się w sali kameralnej Narodowego Forum Muzyki i zagrali fenomenalny koncert z utworami z płyt, jakie nagrali w ciągu ostatnich dwudziestu lat począwszy chyba od albumu „Indian’s Week” z 1993 roku poprzez o dekadę późniejszy „(V)ivre” po „Canto Negro” z 2011 roku i najnowszy „L’improviste” z 2012 roku.

Indiański kwartet paryski

W zespole Henri Texier, świetny paryski kontrabasista zgromadził śmietankę francuskich jazzmanów – gra tam jego syn Sebastien Texier (saksofon altowy i klarnety), doskonały saksofonista barytonowy François Corneloup i wreszcie niesamowicie energetyczny perkusista Louis Moutin. Razem tworzą team, w którym muzykowanie polega na ścisłej i pozbawionej efekciarstwa (którego czasem nie można znieść w amerykańskich zespołach) współpracy. Muzycznie Texiera inspiruje wiele tematów, m.in. wątek Indian z Ameryki Północnej. Poświęcone ich kulturze utwory to nie tyle czerpanie z tradycji, ale wprost rewelacyjna próba zmierzenia się z wyjątkowo bogatym materiałem. W utworze „Dakota Map” saksofonista Francois Corneloup w przejmującym tremolo prawie idealnie imitował głos szamana. W pozostałych fragmentach „Hopi”, czy „Comanche” słychać rozmaite odniesienia do spuścizny Indian (nie zawsze jednak tak oczywiste, jak wspomniane). Na bis formacja zagrała poruszający, wyjątkowo refleksyjny „Sueño Canto” z płyty „Canto Negro”. – To był utwór dedykowany Paryżowi – wspomniał ze smutkiem Henri Texier już po koncercie.

Jazztopad z niewielką dawką jazzu

Koncercie, podczas którego wybrzmiał prawdziwy jazz (nawet jeśli „przyprawiony” rozmaitymi gatunkami, jak funky, blues, a nawet rock’n’roll) nie milkły dyskusje o tegorocznym Jazztopadzie. Henri Texier Hope Quartet najwyraźniej uratował honor jazzowego festiwalu. Zapraszanie artystów specjalizujących się we freejazzie albo muzyce improwizowanej (niektórzy czuli się w salach NFM, jak na koncertach „Warszawskiej Jesieni”) gromadzi wprawdzie fanów, ale zapewne nie w liczbie, na którą liczyli organizatorzy. Na wiele koncertów nie udało się prawdopodobnie całkowicie wyprzedać sal, ponadto w wielkim audytorium na 1800 miejsc kameralnego nastroju po prostu brak, trudniej wypracować kontakt artysty z publicznością. Warto o tych detalach pomyśleć planując kolejne edycje Jazztopadu.   

Zgłoś uwagę