Inauguracja sezonu w NFM. Recenzja koncertu

Sezon 2016/2017 rozpoczął się w Narodowym Forum Muzyki koncertem pod batutą gościnnego dyrygenta (Giancarlo Guerrero), ale kwestią najbardziej palącą pozostaną poszukiwania nowego stałego szefa Orkiestry NFM. Kim będzie, jeszcze nie wiadomo, ale przykłady kilku dyrygentów są dowodem na to, że tak poważne decyzje obsadowe należy podejmować z wielką ostrożnością.

  • nfm koncert

    Inauguracja sezonu 2016/2017 w NFM/fot. Bogusław Beszłej

  • nfm koncert

    Inauguracja sezonu 2016/2017 w NFM/fot. Bogusław Beszłej

  • gulyak nfm

    Sofia Gulyak podczas inauguracji sezonu 2016/2017 w NFM/fot. Bogusław Beszłej

  • nfm giancarlo guerrero

    Giancarlo Guerrero podczas inauguracji sezonu 2016/2017 w NFM/fot. Bogusław Beszłej


Poprzedni szef Orkiestry NFM – Amerykanin Benjamin Shwartz miał młodzieńczy entuzjazm, kilka ciekawych pomysłów, zabrakło jednak (z czasem) dobrego porozumienia z zespołem i doświadczenia (dla porównania jego poprzednikiem na tym stanowisku był Jacek Kaspszyk).

Obecny szef powinien być szefem na miarę narodowego Forum Muzyki i sporych jednak aspiracji. Warto poczekać na dobrego kandydata nawet dłużej, zważywszy na to, że interesujący artyści mają terminy zabukowane na kilka lat naprzód. Od tego wyboru będzie zależało wiele, z frekwencją na koncertach włącznie.

Podczas inauguracji 7 października publiczność dopisała, repertuar ułzożono w atrakcyjny sposób (rozpoczynając od Muzyki żałobnej patrona NFM Witolda Lutosławskiego poprzez II Koncert fortepianowy Sergiusza Rachmaninowa po IV Symfonię Johannesa Brahmsa). W roli solistki Sofia Gulyak, która niegdyś wygrała we Wrocławiu Konkurs Lisztowski (niestety, nie kontynuowany), a potem Konkurs w angielskim Leeds. Pianistka to niezwykle utalentowana, zwłaszcza w określonym repertuarze. Trudno zapomnieć jej porażające wykonanie Etiud transcendentalnych Liszta, zwłaszcza Śnieżnej zamieci. Dziwnym jednak trafem w Polsce Gulyak zachwytów nie wzbudza, przynajmniej na koncertach we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku (choćby na Festiwalu Chopinowskim w Dusznikach-Zdroju, gdzie pozostała wręcz niezauważona).W NFM zagrała II Koncert Rachmaninowa interesująco, ale całkowicie bez emocji, a przecież z wielikich kontrastów ten utwór się składa. Jej miękkie uderzenie, stonowana artykulacja, nienaganna technika to atuty, ale nawet przy dość powściągliwym dyrygencie, który solistę dostrzega i szanuje, to atuty niewystarczające, bo większość gry Gulyak (zwłaszcza w I części) pozostała zupełnie niesłyszalna pod orkiestrą. Szkoda, bo wciąż uważam, że Rosjanka to osobowość, może trochę zbyt wyciszona.

Z kolei Giancarlo Guerrero umiejętnie poradził sobie z muzyką Lutosławskiego, ale zdecydowanie lepiej wyczuwał Brahmsa. IV Symfonia wybrzmiała w dobrym tempie, z spoczystym dźwiękiem, z nerwem. W sam raz na inaugurację nowego sezonu, oby równie udanego.

Zgłoś uwagę