Grupa Bohema – ciepło i domowo

Grupa Bohema nie jest megagwiazdą piosenki poetyckiej, nie ściąga na swoje koncerty takich tłumów jak Andrzej i Maja Sikorowscy, którzy kilka dni temu grali w zapełnionej po brzegi Sali Gotyckiej. Grupa Bohema ma swoją publiczność, ale zdecydowanie mniej liczną – czwartkowy (24.09) koncert zagrała w Starym Klasztorze, sali dużo mniejszej, a oklaskiwało ją niewiele ponad trzydzieści osób. Kameralność tego występu miała jednak swój niezaprzeczalny urok.  

  • Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

    Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

  • Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

    Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

  • Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

    Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

  • Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

    Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

  • Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

    Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

  • Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

    Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

  • Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

    Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

  • Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków

    Bohema w Starym Klasztorze fot. Tomasz Walków


Grupa Bohema wystąpiła w Starym Klasztorze w okrojonym składzie. Byli Rafał Nosal (to lider i frontman, jego akurat nie mogło zabraknąć), Przemek Mrówka i Marcin Kędzior, perkusista Grzegorz Skotnicki bawił natomiast – według żartobliwych relacji kolegów – gdzieś nad morzem. W gatunku umownie zwanym poezją śpiewaną obecność bębnów nie jest bezwzględnie wymagana, strata nie była zatem nadmiernie bolesna. Kameralnie było więc nie tylko na widowni, ale także na scenie. I właśnie ten ciepły, domowy niemal nastrój koncertu, ta ujmująca szczerość i jak najszlachetniej rozumiana prostolinijność artystów, ta łatwo wyczuwalna sympatia między publicznością a muzykami – wszystko to stanowiło o wyjątkowym klimacie czwartkowego wieczoru w klubie przy Purkyniego.

Stare, nowe i  najnowsze

Grupa Bohema podzieliła swój koncert na dwie części. Pierwszą zaczęli niemal punktualnie o 20.00, drugą, po dokładnie 20-minutowej przerwie, o 21.20. Obie składały się na satysfakcjonująca fanów dawkę najciekawszych piosenek z repertuaru zespołu. Usłyszeliśmy więc otwierający płytę „Niech tak zostanie” utwór „Ziemia śpiewa”, były piosenki starsze, z debiutu Bohemy – m.in. „W trzech wersach”, „Piosenka moja”, „Nocne kochanie”. Nie obyło się bez ich najbardziej znanej kompozycji, czyli „Niech tak zostanie”, nie zabrakło tez paru nowości – jak choćby „Potrafisz kłamać z wdziękiem” do tekstu Eweliny Marciniak czy „Kubka 2” (tytuł roboczy) do wiersza ks. Jana Twardowskiego. Bohema zagrała również cover jednej z piosenek Jaromira Nohavicy oraz słynny wśród miłośników „krainy łagodności” utwór Tomasza Lewandowskiego pt. „Jaka jesteś”.

I cóż, że z Krainy Łagodności?

Tak, ten ostatni kawałek przywodzi na myśl harcerskie ogniska, przypomina o kolegach z liceum, którzy potrafili zagrać na gitarze cały repertuar Starego Dobrego Małżeństwa, przypomina też o egzaltowanych koleżankach, które ich z zachwytem słuchały, słowem – zamiast do tej tzw. Krainy Łagodności odsyła do wciąż niewypartych wspomnień o młodzieńczych zrywach, nastoletnich miłościach i do kompromitujących soundtracków, które wszystkim tym uniesieniom towarzyszyły. Grupa Bohema jest typowym przedstawicielem niezbyt poważanej estetyki „poezji śpiewanej”, ten brak poważania nie wziął się oczywiście znikąd, na pewno jednak zespół Rafała Nosala – co udowodnił podczas koncertu w Starym Klasztorze – robi swoje z prawdziwym zaangażowaniem, nie stroi kabotyńskich póz, ma może i nielicznych, ale wiernych odbiorców swojej twórczości i potrafi dać im chwilę lirycznego wytchnienia od szarej codzienności. To duża rzecz.   

Zgłoś uwagę