„GRIMM. Czarny śnieg” - kto się boi lęku?

Najnowszy spektakl Teatru Polskiego „GRIMM. Czarny śnieg” zachwyca wysmakowaną scenografią. Olbrzymie lustra, w których obserwujemy aktorów, śnieg nabierający mocnych kolorów, demoniczne freski Fabiena Lede składają się na spójny i niepokojący obraz. Jednak sama scenografia nie opowie baśni, której spodziewa się publiczność.

  • "Grimm. Czarny śnieg" w Teatrze Polskim fot. Tomasz Walków

    "Grimm. Czarny śnieg" w Teatrze Polskim fot. Tomasz Walków

  • "Grimm. Czarny śnieg" w Teatrze Polskim fot. Tomasz Walków

    "Grimm. Czarny śnieg" w Teatrze Polskim fot. Tomasz Walków

  • "Grimm. Czarny śnieg" w Teatrze Polskim fot. Tomasz Walków

    "Grimm. Czarny śnieg" w Teatrze Polskim fot. Tomasz Walków

  • "Grimm. Czarny śnieg" w Teatrze Polskim fot. Tomasz Walków

    "Grimm. Czarny śnieg" w Teatrze Polskim fot. Tomasz Walków


Anka Herbut, na konferencji poprzedzającej premierę, zapowiadała, ze jej tekst będzie opowieścią o lęku, o tym pierwotnym uczuciu, które, gdzieś z tyłu głowy odczuwa każdy z nas. Baśnie braci Grimm bazują właśnie na tych jeszcze nie nazwanych obawach, strachu przed nieznanym. Tego też oczekiwałam od spektaklu w reżyserii Łukasza Twarkowskiego. Chciałam, by zasiano w nas, widzach lęk, byśmy zaczęli zastanawiać się nad tym, co w nas ukryte, do czego w pośpiechu codzienności nie mamy czasu sięgnąć, byśmy ośmielili się zajrzeć tam, gdzie się boimy… Skonfrontować się z nieznanym, nazwać po imieniu. Baśnie zbierane przez braci Jakuba i Wilhelma Grimmów takie właśnie były – okrutne, dosadne, ale ich zadaniem było oswojenie lęku, by nauczyć się z nim żyć.

Bracia Grimm i bajka Proppa

Opowiadaczka, nazwana tu storytellerką, grana przez Krzesisławę Dubielównę zaczyna snuć opowieść, która ma dotyczyć każdego, ale mam wrażenie, że oddala się od nas widzów i robi się coraz bardziej abstrakcyjna. Widzimy na scenie czarny domek. Mieszkają w nim Ojciec (Wojciech Ziemiański), Macocha (Halina Rasiakówna), siostra (Anna Ilczuk) i dwóch braci (Bartosz Porczyk, Adam Szczyszczaj), odwiedza ich Wróżka (Marta Zięba). Te postaci znamy z każdej bajki, wiemy, że macocha jest zła, ojciec bierny, że rodzeństwo może liczyć tylko na siebie, że wróżkę można łatwo obrazić… Archetypiczne wyobrażenia bajkowych postaci nawiązują do „Morfologii bajki magicznej” Władimira Proppa. Ten rosyjski literaturoznawca opracował teorię, według której wszystkie bajki magiczne budowane są na bazie jednorodnego schematu. Przeanalizował ich setkę i na tej podstawie wyodrębnił elementy składowe bajki – funkcje w liczbie 31. Na nich opiera się działanie bohaterów, które wpływa na rozwój akcji bajki. Każdej nadał odpowiedni symbol, oznaczył też symbolami bohaterów i  przedmioty magiczne. Uważał, że funkcje układają się w ciągi, które można przypisać różnym bohaterom. 

Do tej teorii nawiązuje jedna ze scen, w której ścierają się ze sobą bracia Wilhelm i Jakub – jeden jest racjonalny, drugi baśnie czuje całym sobą. Obawiam się jednak, że dla przeciętnego widza nieznającego teorii Proppa, scena ta jest bardzo hermetyczna.

Senne marzenia

Wiele scen w całym spektaklu rozgrywa się jakby mimo widza. Właściwie nie wiemy jak czuć tę opowieść, bo może jesteśmy w muzeum, gdzie porządku pilnuje ochroniarz (Witold Liszkowski), a głównym eksponatem jest Śpiąca Królewna? A może weszliśmy do czarnego lasu, z którego nie ma wyjścia? To odczucie pogłębiają wizje, których doświadczają aktorzy w wirtualnej rzeczywistości (zakładają specjalne okulary pozwalające przenieść się im w świat projekcji), ale nie jesteśmy w stanie dotknąć ich tak jak oni. Widzimy tylko film wyświetlany w zwierciadle. Czy przez nie zagląda mściwa królowa-macocha, czy może to oko Lucyfera, a może to my podglądamy aktorów?

[IP] group, czyli artystyczna grupa, w której działają autorzy „GRIMM. Czarny śnieg” nie ukrywa fascynacji technologią, ale ona rw tym spektaklu angażuje aktorów, nie widzów.

Warto zobaczyć ten spektakl dla zjawiskowej scenografii, dla niepokojącej muzyki Bogumiła Misali, dla kilku scen, które na chwilę zapadają w pamięć, ale znikają z niej tak szybko jak senne marzenie.

W spektaklu występują Krzesisława Dubielówna, Anna Ilczuk, Bartosz Porczyk, Halina Rasiakówna, Adam Szczyszczaj, Wojciech Ziemiański, Marta Zięba, Witold Liszkowski.

Reżyseria Łukasz Twarkowski, tekst i dramaturgia Anka Herbut, scenografia Fabien Lede i Łukasz Twarkowski, wideo Jakub Lech, virual reality VR Global, kostiumy Marta Stoces mizBeware i Julia Porańska. Premiera 22 stycznia w Teatrze Polskim na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego. 

Zgłoś uwagę