Grave i Malevolent Creation – ekstremalne zmagania w Alibi [ZDJĘCIA]

Kolejna metalowa uczta za nami. W klubie Alibi pod Kredką i Ołówkiem wystąpiły wczoraj (25 listopada) dwie cenione i doświadczone formacje: Grave i Malevolent Creation. I żadna z nich nie zawiodła.

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

  • Grave w Alibi fot. Tomasz Walków

    Grave w Alibi fot. Tomasz Walków


Zarówno szwedzki Grave, jak i amerykański Malevolent Creation to firmy uznane w metalowym światku. Oba zespoły budzą szacunek, oba są uznawane za klasyków solidnego, pozbawionego zbędnych komplikacji death metalu. Oba również – czego nie sposób przemilczeć – przez ostatnie kilkanaście lat nie wyróżniły się żadnym szczególnym dokonaniem. Po pierwszych doskonałych płytach („Into The Grave”, „You’ll Never See” i zwłaszcza „Souless” Szwedów oraz „The Ten Commandments” i „Retribution” Amerykanów) Grave i Malevolent Creation nagrywały albumy przyzwoite, ale nie budzące większych emocji. Na szczeście podczas występów na żywo wciąż potrafią solidnie przyłożyć.    

Stare i nowe

Szwedzi i Amerykanie na scenie Alibi spędzili mniej więcej godzinę i wykonali po 12 utworów. Nie było żadnych supportów, a wieczór rozpoczął Grave (podczas tej trasy zespoły każdego dnia zmieniają kolejność swoich występów). Setlisty obu gigów były bardzo satysfakcjonujące – artyści zgrabnie łączyli nowe kawałki z klasykami, a jako że obie formacje twórczo praktycznie nie ewoluują, obyło się oczywiście bez stylistycznych zgrzytów. Grave zagrał więc „Plain Pine Box”, „Mass Grave Mass” czy tytułowy z najświeższego krążka „Out Of Respect For The Dead”, ale nie mógł przecież pominąć „You’ll Never See”, „Soulless”, „Into The Grave” czy „…And Here I Die… Satisfied”. Malevolent z kolei wymiótł m.in. “Blood Of The Fallen” czy “Imperium (Kill Force Rising) z ostatniego albumu “Dead Man’s Path”, ale zagrał również choćby takie szlachetne starocie jak “Multiple Stab Wounds” i „Injected Sufferage”.

Górą Amerykanie

Tak specyficzna trasa, w której dwie kapele robią za headlinerów, nie zdarza się często. To w sumie dość odważne posunięcie ze strony muzyków, bo gdy zespoły grają na równych prawach, łatwiej porównać ich obecną formę. I trzeba powiedzieć, że o ile obie kapele, jako się rzekło, nie zawiodły i wciąż potrafią przyłożyć, o tyle Malevolent Creation... nie zawiódł i przyłożył jakby trochę bardziej. Amerykanie grają oczywiście po swojemu i naparzają zdecydowanie mocniej niż Szwedzi, ale dali też z siebie więcej energii, mocniej dbali o kontakt z publiką i chyba trochę bardziej im zależało, by pozostawić po sobie dobre wspomnienie. Co oczywiście nie znaczy, że Grave odstawił jakąkolwiek fuszerkę. Nie, po prostu Amerykanie byli ciut lepsi.

Szkoda tylko, że świadkami tych ekstremalnych zmagań było tak niewielu fanów. Alibi świeciło pustkami, na sali było (na oko) niewiele ponad sto osób. Kilka lat temu ta impreza byłaby dla wrocławskich metalowców jednym z największych wydarzeń roku, dziś jest wcale nie największą atrakcją listopada. No cóż, chcieliśmy normalnego rynku koncertowego, no i proszę – chyba w końcu go mamy.

Zgłoś uwagę