Gitarowa wieża Babel – rozmowa z L. Cichońskim [Gitarowy Rekord Guinnessa 2016]

- Nie ma co gadać, trzeba wziąć gitarę, przyjść i zgrać. Wtedy wszystko staje się jasne – co to za impreza, dla kogo i po co. Każdy, kto się na niej pojawia, wynosi z niej wspaniałe wspomnienia – mówi Leszek Cichoński, gitarzysta, wokalista, pedagog i twórca „Thanks Jimi Festival” i Gitarowego Rekordu Guinnessa. Tegoroczne bicie rekordu 1 maja we wrocławskim Rynku.

  • Leszek Cichoński fot. Tomasz Walków

    Leszek Cichoński fot. Tomasz Walków

  • Leszek Cichoński fot. Tomasz Walków

    Leszek Cichoński fot. Tomasz Walków

  • Leszek Cichoński fot. Tomasz Walków

    Leszek Cichoński fot. Tomasz Walków

  • Gitarowy Rekord Guinnessa we Wrocławiu fot. Tomasz Walków

    Gitarowy Rekord Guinnessa we Wrocławiu fot. Tomasz Walków

  • Gitarowy Rekord Guinnessa we Wrocławiu fot. Tomasz Walków

    Gitarowy Rekord Guinnessa we Wrocławiu fot. Tomasz Walków


Przemek Jurek: Tegoroczny Gitarowy Rekord Guinessa będzie jedną z imprez Europejskiej Stolicy Kultury. Czy w związku z tym liczy Pan na większą, niż poprzednio, reprezentację gitarzystów z zagranicy?

Leszek Cichoński: Na Gitarowy Rekord Guinnessa co roku przyjeżdża wielu muzyków – zarówno profesjonalnych, jak i amatorów. Nasza impreza stała się taką gitarową wieżą Babel. Znajomi, którzy podczas bicia rekordu stoją pod sceną, często opowiadają mi, że w tym kolorowym, gitarowym tłumie rozmawia się we wszystkich językach. Gitarzystów z zagranicy już jest co niemiara, a trzeba pamiętać, że od siedmiu lat transmitujemy próbę bicia rekordu online. Robimy to nie po to, żeby ludzie z innych krajów mogli na nas popatrzeć, ale żeby mogli z nami zagrać. W tym roku ta internetowa akcja będzie miała jeszcze szerszy zasięg niż wcześniej – dołączyły do nas m.in. takie miasta jak San Sebastian, również tegoroczna stolica kultury, oprócz tego Drezno, Moskwa, Mińsk, Madryt, Kaługa... Tych miejsc jest naprawdę dużo. Na tę okoliczność wymyśliłem nawet hasło: „Wrocław gitarowym sercem Europy”. Dzielimy się dobrymi wibracjami z całym światem i to właśnie dzięki temu nasza impreza ma tak pozytywny charakter. 

Thanks Jimi Festival – Gitarowy Rekord Guinnessa

Thanks Jimi Festival – Gitarowy Rekord Guinnessa

Koncert / Dla wszystkich / ESK / W plenerze / Muzyka
Termin 1 maja 2016 od 10:00 do 16:00

Miejsce Rynek

Zobacz

A skąd te duże wahnięcia w liczebności uczestników? Cztery lata temu mieliśmy 7200 gitarzystów, rok później 5700, potem 7300, rok temu znowu niewiele ponad 5 tys...

Leszek Cichoński: Bardzo ważna jest... pogoda. Ludzie to sprawdzają, to z oczywistych względów istotne. Z kolei ten spadek z zeszłego roku wziął się stąd, że musieliśmy się wyprowadzić z Rynku na Pergolę – ze względu na przeprowadzany wtedy remont. A my nie chcemy wychodzić z Rynku. Wrocławski Rynek pełen gitar wygląda genialnie, cały świat zna ten widok. Bodaj cztery lata temu udało nam się zaproponować materiał z próby bicia rekordu Agencji Reutera. W efekcie minuta z Wrocławia poszła we wszystkich telewizjach na świecie. W samej Japonii w głównych newsach było aż 21 emisji materiału z Wrocławia!   

Czy z tych młodych uczestników Gitarowego Rekordu Guinessa coś potem wyrasta? Są jakieś wymierne efekty corocznego najazdu gitarzystów na Wrocław?

Leszek Cichoński: Takich statystyk nie prowadzę, mam tylko swoje prywatne statystyki związane z moją pracą pedagogiczną. W tym roku świętuję okrągły jubileusz 25-lecia działalności edukacyjnej. Ćwierć wieku temu wydałem podręcznik dla gitarzystów „Blues-Rock Guitar Worksop” (edycja z kasetami, potem były jeszcze wydania z kasetą wideo i płytą CD). To był hit. Na tej mojej szkole wyedukowało się ok. 20 tys. gitarzystów – a w każdym razie tyle sprzedało się jej egzemplarzy. Niedawno powstał nawet profil na Facebooku pod hasłem „Uczniowie Leszka Cichońskiego”, tam wpisują się  różni muzycy, czasem jak najbardziej zawodowi – jak na przykład Adam Palma czy Bartek Papierz. W tym roku podczas Gitarowego Rekordu Guinnessa planuję zlot moich studentów.       

Co by pan powiedział malkontentom, którzy z różnych powodów kręcą nosem na Gitarowy Rekord Guinessa? Jak by pan zachęcił ich do przyjścia 1 maja na Rynek?

Leszek Cichoński: Nie ma co gadać, trzeba wziąć gitarę, przyjść i zgrać. Wtedy wszystko staje się jasne – co to za impreza, dla kogo i po co. Każdy, kto się na niej pojawia, wynosi z niej wspaniałe wspomnienia. Jeżeli przyjeżdżają do Wrocławia tacy giganci gitary jak Steve Morse czy Steve Vai i widać, że uśmiech nie schodzi im z twarzy przez cały czas, bo czegoś takiego nigdy w życiu nie widzieli... Jeśli Steve Morse pisze na swoim blogu, że we Wrocławiu zobaczył coś zupełnie wyjątkowego... To mówi samo za siebie. Ta wielka ilość gitarzystów w jednym miejscu daje oczywiście poczucie jedności i choć sama akcja z rekordem jest de facto wabikiem na media, to satysfakcja z jego pobicia również ma dla nas również ogromne znaczenie. Ale przede wszystkim chodzi nam o frajdę, o zabawę. O to, żeby kolejny raz wygenerować niezwykłą energię – taką, jaką daje się wyzwolić tylko na Rynku we Wrocławiu.  

Zgłoś uwagę