| strona główna | mapa serwisu | personalizuj | proces tłumaczenia przez Google Translate...
![]() |
aktualności |
„Zacznijmy myśleć o przyszłości (...). Co nas charakteryzuje – ciągle szukamy i grzebiemy się w przeszłości.” „Przede wszystkim przeciwstawiać się każdemu w Polsce nacjonalizmowi, walczyć o Rzeczpospolitą bez fanatyzmu narodowego i religijnego, w której elity starają się rozwijać poczucie, że nie tylko Polska, ale cała Europa Środkowa i Wschodnia są naszą szerszą ojczyzną.” „Aby tak się stało, trzeba zmienić stosunek do Ukrainy, do Niemiec, do Rosji.” „Trzeba porzucić utrwalony od pokoleń stereotyp Rosjanina – pół-Azjaty o niewolniczej mentalności, przestać patrzeć na Rosję tylko przez pryzmat Katynia i piekła Kołymy...”
To myśli z paryskiej „Kultury” Jerzego Giedroycia, niektóre drukowane prawie czterdzieści lat temu. Na ich aktualność zwracają uwagę publicyści dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia” wydawanego przez wrocławskie Kolegium Europy Wschodniej i współfinansowanego przez Miasto Wrocław. We wrześniowo-październikowym numerze pisma o Giedroyciu sporo, bo mija dziesiąta rocznica śmierci Księcia z Maisons-Laffitte. Oprócz tego teksty o Ukrainie, Gruzji, Dagestanie, Kijowie z palmami czyli o Ukraińcach w Tel Awiwie, patriarsze Cyrylu i inne. Wśród recenzji omówienie wydanej właśnie po polsku książki Mykoły Riabczuka „Ogród Metternicha”. Tytuł wziął się stąd, że sławny austriacki kanclerz żartował, iż na wschód od jego ogrodu zaczyna się Azja. Polska a także Polacy, którzy, wstępując do NATO i Unii Europejskiej, przedostali się do „ogrodu Metternicha”, to często przewijające się wątki w esejach Mykoły Riabczuka. Różnica między „polskim” a „Polakami” jest spora, bo – jak pisze autor – na Ukrainie (głównie zachodniej) polskie (produkty, muzyka, literatura) konotują dobrze, natomiast Polacy – chcący odebrać Ukrainie Lwów, z czego pokpiwa Riabczuk – nabierają pejoratywnego znaczenia. Tylko że ci Polacy, za sprawą niejakiego Jerzego Giedroycia, pozbyli się roszczeniowych ciągot i wzięli się do pracy. Autor zastanawia się, podążając tokiem rozumowania bohaterów swoich esejów, dlaczego „leniwi” Polacy na iłach i piaskach osiągają więcej niż „pracowici” Ukraińcy na bogatych czarnoziemach. Giedroyc tkwił więc pod Paryżem, do Polski nie przyjechał, ale jego duch wciąż w Europie Wschodniej jest czynny.
|
| Wrocław.pl (c) 2010 | powered by CMSMirage |
|
Wrocławski Serwis Internetowy jest oficjalnym
|

