Jak doszło do tego, że związkowcy chcą obalić rząd

Warszawę oblegają związkowcy. Do stolicy zaczęli zjeżdżać się wczoraj, ale na dziś zapowiedzieli najintensywniejsze protesty. Protestujących ma być sto tysięcy i mają obalić rząd. Dlaczego? O co poszło? Konflikt narastał stopniowo, a zaczęło się od pakietu antykryzysowego - pisze Maciej Czujko z money.pl

Ogólnopolskie Dni Protestu przeciwko polityce rządu organizują trzy największe centrale związkowe - NSZZ Solidarność, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. W Warszawie zostanie zorganizowanych 17 manifestacji. Tylko wczoraj było ich sześć, powstało też miasteczko namiotowe przed Sejmem. Słowem, związki walczą z całą determinacją.

Od Syzyfa do pętakaDlaczego Piotr Duda (Solidarność), Jan Guz (OPZZ) i Tadeusz Chwałka (FZZ) postanowili w końcu dać upust rosnącemu niezadowoleniu z działań rządu? Ostatecznym powodem była nowelizacja Kodeksu Pracy.

Podpisana w czerwcu przez prezydenta ustawa wydłuża okres rozliczeniowy czasu pracy z 4 do 12 miesięcy,jeżeli jest to uzasadnione przyczynami obiektywnymi lub technicznymi lub dotyczącymi organizacji pracy. Nowe zasady rozliczania i rozkładu czasu pracy mogą zostać wprowadzone w firmie w układzie zbiorowym lub w porozumieniu ze związkami zawodowymi albo przedstawicielami pracowników.

Związki rozjuszył też fakt, że nowe prawo zostało wprowadzone bez konsultacji w Komisji Trójstronnej - co było jednym z powodów, dla których związki zawodowe zawiesiły swój udział w jej pracach w czerwcu tego roku. Ten sprzeciw to był kolejny krok do wojny na linii związkowcy-rząd, która właśnie się rozpętała. Drugim powodem był postulat usunięcia z Komisji Trójstronnej ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza, którego związki uznały za winnego podniesienia wieku emerytalnego w kraju do 67 lat.

Oliwy do ognia dolały też wcześniejsze przepychanki i sprzeczki personalne. Waldemar Pawlak - jeszcze gdy był wicepremierem - obwieścił, że ma już dość przewodniczenia w Komisji, bo minister finansów i tak nie respektuje jej ustaleń. Wieloletnim problemem była na przykład kwestia corocznego ustalenia płacy minimalnej. Gdy okazało się, że nikt nie chce Pawlaka zastąpić, związki poczuły się urażone i zaczęły głośno utyskiwać na sposób pracy w Komisji.

Do tego wszystkiego Donald Tusk w trakcie debaty sejmowej nad podniesieniem wieku emerytalnego nazwał szefa Solidarności Piotra Dudę pętakiem. To był definitywny kres jako takich stosunków szefa związku i prezesa Rady Ministrów.

Psuć się jednak zaczęły one dużo wcześniej - a mianowicie w czerwcu 2009 roku, kiedy to rząd wprowadził pakiet antykryzysowy. To właśnie on doprowadził do większego rozluźnienia stosunków pracy i jeszcze większej popularności tak zwanych umów śmieciowych. To właśnie przeciw nim związki skierowały swoją pierwsza dużą ofensywę pod wodzą Piotra Dudy. Kampania Stop umowom śmieciowym, której symbolem był Syzyf daremnie wpychający na górę wielką skałę, była też pierwszym dużym starciem Solidarności Dudy i rządu. Czytaj więcej...

Zgłoś uwagę