Drugie życie wrocławskiego Szczepina

Artykuł sponsorowany

Kiedyś wyjątkowy, w czasie wojny doszczętnie zniszczony, a po niej szybko odbudowany. O wrocławskim Szczepinie przez lata nie mówiło się wiele. Teraz pojawia się w tym miejscu atrakcyjna architektura, a osiedle cieszy sporym zainteresowaniem mieszkańców. Dlatego warto przypomnieć jego burzliwą i jednocześnie imponującą historię. 

  • plac Jana Pawła II XX wiek

    Plac Jana Pawła II na początku XX w. (fot. Muzeum Miejskie Wrocławia)


Szczepin to miejsce wyjątkowe.

- Tu aurę przeszłości czuć w powietrzu. Tylko nie każdy tę przeszłość zna –  mówi Tadeusz Szczyrbak, były przewodniczący rady osiedla Szczepin, miłośnik i popularyzator jego historii.

Stylowe przedmieścia

Przez lata dzielnica miała charakter robotniczo-przemysłowy i może tym kierował się Witold Molicki, projektując osiedle w latach 60. Przedwojenny Szczepin był stylowy. Głównie dzięki równej, rzędowej zabudowie, brukowanym uliczkom czy eleganckim witrynom sklepowym.

- To było miejsce momentami magiczne. Wszystko za sprawą mieszczańskich kamienic, które zaczęły powstawać w latach 20. dziewiętnastego wieku. Potem zaczął się kształtować plac Zwycięstwa, w miejscu dzisiejszego placu Jana Pawła II. I to był jeden z najbardziej efektownych placów Wrocławia – opowiada zastępczyni dyrektora Muzeum Miejskiego Wrocławia Halina Okólska.

Na początku XX wieku po jednej stronie placu stanął pomnik Otto von Bismarcka, a po drugiej fontanna, która nieco tylko przesunięta stoi do dziś.- Fotografowie przed stu laty uwielbiali to miejsce – dodaje Halina Okólska.

To był przedsionek Szczepina. Na wspomnianych fotografiach, na ujęciach w stronę ulicy Legnickiej widać było elegancką czynszową zabudowę. A potem zaczął dominować nad nią ukończony w 1913 roku monumentalny kościół św. Pawła, który stał w miejscu dzisiejszego Dolmedu. Zdjęcia - to wszystko, co po nim zostało. Zachowały się za to w rejonie ulicy Słubickiej resztki osiedla Siedlung Westend zaprojektowanego w latach 20. przez Theo Effenbergera.

- To była już nowoczesna jak na ten czas zabudowa, być może kierunek, w jakim rozwijałaby się architektura Wrocławia w kolejnych latach – mówi Halina Okólska. W ten sposób w obrębie jednego przedmieścia było i mieszczańsko, i stylowo, i nowocześnie, i przemysłowo.

Pod patronatem Świętego Mikołaja

Rodowodu Szczepina trzeba szukać w średniowieczu. Jego nazwa pochodzi od wsi, która jako niemiecki Tschepine przetrwała do 1808 roku. Potem teren - w linii północ-południe mieszczący się między dzisiejszymi ulicami Długą i Braniborską, a na linii wschód-zachód od placu Jana Pawła II do linii kolejowej - włączono do Wrocławia jako Przedmieście Mikołajskie.

Nazwę zawdzięcza kościołowi św. Mikołaja, który stał u zbiegu Zachodniej i Rybackiej. Były to w sumie trzy świątynie, niszczone i odbudowywane począwszy od XII wieku, aż do doszczętnego zniszczenia w 1945 roku. Święty Mikołaj ostał się jeszcze w nazwie stacji kolejowej – Wrocław Mikołajów. Natomiast ślad po Bramie Mikołajskiej, średniowiecznych wrotach do miasta, został jedynie w nazwie sklepu w przejściu podziemnym na placu Jana Pawła II.

Wydarzenia i miejsca, o których warto pamiętać, Tadeusz Szczyrbak wymienia jednym tchem.

- To na pewno legenda o Kolumnie Tatarskiej, czyli o zmęczonych grabieżą Wrocławia Mongołach, którzy odpoczywali w szczepińskim gaju. W czasie snu zostali zaatakowani i przepędzeni przez naszych przodków, a zrabowane skarby udało się odzyskać – opowiada. – To też historie ludzi, kiedyś nierozerwalnie związanych ze Szczepinem. Sam mieszkam na ulicy Szczepińskiej, niegdyś Willmann Strasse, nazwanej na część „naszego śląskiego Rafaela”, czyli Michaela Willmana, którego prace zdobiły wiele świątyń w regionie, w tym również kościół świętego Mikołaja – dodaje Szczyrbak.

Pamiątki po wojnie

Publikacje, książki, archiwalne zdjęcia i obrazy to największe świadectwo dawnej świetności tego miejsca. Oblężenie wojsk radzieckich w 1945 roku zrównało je z ziemią w 90 procentach. Szczepin był linią frontu obrony Festung Breslau. Pod ciągłym ostrzałem i na skutek licznych pożarów runęło niemal wszystko. Co ciekawe, monumentalny kościół św. Pawła, broniący Wrocławia Niemcy zburzyli sami. Wysadzili go w powietrze, bo stanowił punkt odniesienia do ostrzału dla nacierających od zachodu wojsk radzieckich. Co ocalało?

- Fragment osiedla Westend przy ulicy Słubickiej i budynek Solidarności, w którym przed wojną mieściła się fabryka papierosów – wylicza Okólska.

Pamiątką po wojnie jest też bunkier na placu Strzegomskim, czyli schron przeciwlotniczy wybudowany w 1942 roku, dziś siedziba Muzeum Współczesnego. Pozostał więc popiół, w którego miejsce zaczęto w latach 60. stawiać bloki mieszkalne z płyty.

– Na szczęście architektonicznie ruch ten przemyślano. Bloki postawiono w uporządkowanej formie, pozostawiając między nimi spore przestrzenie, które wypełniła zieleń, co wyróżnia je spośród dużych wrocławskich sypialni, gęsto zabudowanych 10-piętrowymi blokami z płyty – mówi Tadeusz Szczyrbak. Nie nawiązywały one jednak do czynszowych kamienic sprzed wojny, czy też do stylu Starego Miasta, w którego obrębie osiedle się znajduje.

Nowoczesny sznyt

Zaprojektowane przez Molickiego bloki miały bardzo dużą zaletę - nie zajęły całego osiedla. Zostało sporo miejsc, które umiejętnie zagospodarowane dały tej części Wrocławia szansę na drugie życie. Widać dziś pomysły i konsekwencję w dążeniu do uatrakcyjnienia tej przestrzeni w rozmaity sposób. Mamy więc rozwiązania nowoczesne, w postaci przeszklonych biurowców,  tych obecnych, jak i dopiero planowanych, jak np. obiekty na placu Jana Pawła II, które powstaną do 2018 roku w miejscu dawnego biurowca Cuprum.

Mamy projekty nowatorskie, jak chociażby wyremontowany budynek Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, pamiętający jeszcze stare kino Mozaika. Obiekt między Legnicką i Braniborską błyszczy i to dosłownie, bo elewację pokryto miedzianą blachą, która mieni się złocistą barwą. Inny pomysł, ale z równie dobrym skutkiem zrealizowano na placu Strzegomskim. Kiedyś szary bunkier, dziś odnowiony już jako muzeum dumnie wznosi się nad okolicą. Świadomie, nie pozbawiając bryły obiektu jej historycznego charakteru.

- Nawiązanie do klimatu dawnego Wrocławia, przy jednoczesnym dopasowaniu architektury do współczesnej tkanki miejskiej to ciekawe wyzwanie dla projektantów - mówi Eryk Nalberczyński z firmy Lokum Deweloper, z firmy Lokum Deweloper, która swoje najnowsze osiedle Lokum Viva buduje przy ulicy Litomskiej. Ulicy, która przed wojną, dokładnie od 1895 roku, nosiła nazwę Leuthen Strasse, upamiętniając tym samym zwycięską bitwę Fryderyka Wielkiego pod Lutynią w 1757 roku.

- W tej okolicy zostało kilka śladów historii. To chociażby pochodzące z początku XX wieku kamienice przy pobliskiej ulicy Łęczyckiej, czy budynki zespołu szkół przy ulicy Młodych Techników. Postanowiliśmy połączyć współczesne trendy z tym, jak kiedyś wyglądała zabudowa Szczepina - dodaje Eryk Nalberczyński.

W ten sposób nowa architektura doskonale wpisuje się w koncepcję osiedla. Jest spójna, a Szczepin dzięki temu zyskuje ciekawą estetykę.

- Charakter budynków jest w oczywisty sposób zbliżony w kształcie do architektury powojennej – prosta bryła, płaski dach, wysokość zabudowy. Możemy jednak odnotować kilka bardzo istotnych różnic. To nowoczesna i elegancka elewacja, duże balkony i cały szereg nowoczesnych rozwiązań wewnątrz budynku. Nie trzeba też czekać na mieszkanie kilkanaście lat, jak w czasach PRL-u. Do nowych budynków mieszkańcy wprowadzą się już jesienią tego roku – dodaje.

Dzięki nowym inwestycjom Szczepin w połączeniu z lokalizacją w obrębie Starego Miasta staje się bardzo ciekawym miejscem do życia.

- Mieszkam tu wiele lat i widzę same plusy. Wszędzie jest blisko, wszystko jest na wyciągnięcie ręki - szkoły, urzędy, sklepy, boiska, usługi są dosłownie „pod nosem”wylicza Tadeusz Szczyrbak, miłośnik swojej „małej ojczyzny” - miejsca mało oczywistego, które dostało drugą szansę i dobrze ją wykorzystuje.

Te zalety doceniają dziś przede wszystkim rodziny z małymi i dorastającymi dziećmi.

– Od uruchomienia sprzedaży największą popularnością cieszą się duże mieszkania cztero- i trzypokojowe. Młode małżeństwa, dopiero planujące powiększenie rodziny, chętnie wybierają opcje dwupokojowe, które w każdej chwili można adaptować na mieszkanie trzypokojowe – potwierdza Eryk Nalberczyński.

Zobacz nowe osiedle budowane na Szczepinie

Zgłoś uwagę