Derby Dolnego Śląska dla WKS-u!

W 15 kolejce LOTTO Ekstraklasy Śląsk Wrocław pokonuje Zagłębie Lubin 2:1 i odnosi tym samym pierwsze zwycięstwo w sezonie na własnym boisku. W prestiżowym starciu o dominację w regionie piłkarze Mariusza Rumaka byli o wiele lepsi od faworyzowanych gości.
  • fot: slaskwroclaw.pl


- Samo słowo "derby" wystarczy, by wszyscy piłkarze wiedzieli, jaki mecz nas czeka. Motywacja jest zawsze na sto procent, chcemy i musimy wygrać u siebie – zapowiadał przed spotkaniem trener WKS-u Mariusz Rumak. Szkoleniowiec postawił na sprawdzony skład, który w poprzedniej kolejce ligowej z łatwością ograł Górnika Łęczna. Do jedynej korekty doszło na skrzydle, gdzie w miejsce Portugalczyka Alvarinho wskoczył Łukasz Madej, dla którego był to już 380 występ na ligowych boiskach Ekstraklasy. 

Gorący początek 

W strugach padającego deszczu i przy głośnym dopingu wrocławskich kibiców sędzia spotkania zagwizdał po raz pierwszy dając znak do rozpoczęcia walki o prymat na Dolnym Śląsku. Już od pierwszych minut było gorąco pod obiema bramkami. W 3 minucie meczu wrocławianie mogli objąć prowadzenie, gdy po wykonywanym przez nich rzucie rożnym zakotłowało się w polu karnym Martina Polacka i w ostatniej chwili obrońcy Zagłębia ratowali się rozpaczliwym wybiciem piłki. To, co nie udało się Śląskowi, chwilę później udało się gościom z Lubina. „Miedziowi” w szóstej minucie wyprowadzili szybki kontratak, piłkę na prawym skrzydle dostał Arek Woźniak i posłał mocne, przeszywające pole karne podanie. Interweniować próbował Kamenar, ale minął się z futbolówką, która dotarła do Kubickiego. Ten nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce wyprowadzając Zagłębie na prowadzenie. 

Biliński – Morioka atakują

WKS dążył do odrobienia strat, a największe zagrożenie tworzył po akcjach duetu Morioka – Biliński. Po dośrodkowaniu japończyka w 20 minucie „Bila” minimalnie przeniósł piłkę nad poprzeczką. Kolejne podanie od Morioki Biliński zakończył niecelnym strzałem obok słupka, natomiast pod koniec połowy obaj zawodnicy wyszli z akcją „dwa na jeden”, ale tym razem wrocławski samuraj podał niedokładnie do polskiego napastnika. Zagłębie także tworzyło swoje szanse, groźnie strzelali m.in.: Nestor czy Woźniak, ale na posterunku wrocławskiej bramki stał Kamenar, który więcej w pierwszych 45 minutach nie dał się więcej pokonać. Do przerwy 0:1. 

Dużo walki, mało gry

Z każdą kolejną minutą drugiej odsłony tego spotkania piłkarzom zdawała się udzielać coraz bardziej atmosfera starcia derbowego, stąd mieliśmy na placu gry dużo więcej fauli aniżeli sytuacji podbramkowych. Sędzia Tomasz Musiał temperował zapędy zawodników rozdając im żółte kartki. Jedną z nich otrzymał Goncalves, który w konsekwencji nie będzie mógł zagrać w kolejnym meczu przeciwko Lechowi Poznań. 

Nagrodzona ambicja

Ostatnie pół godziny spotkania przebiegało pod całkowitą kontrolą Śląska. Zawodnicy Mariusza Rumaka grali z dużym poświęceniem i taka postawa mogła się podobać kibicom, którzy coraz głośniej dopingowali swój zespół. W 70 minucie walka wrocławian została nagrodzona. Z rzutu wolnego piłkę dośrodkował Alvarinho, ta trafiła do Kokoszki, który ją przedłużył do Dvaliego. Gruzin strzałem głową pokonał Polacka i doprowadził do remisu.„Wojskowi” poszli za ciosem, w sytuacji sam na sam znalazł się Biliński, ale przegrał pojedynek z bramkarzem gości. Ostatnie zdanie należało jednak do gospodarzy. W 89 minucie w polu karnym gości znalazł się Alvarinho, który wykorzystał niepewną interwencję bramkarza Zagłębia i z pięciu metrów trafił do pustej bramki. Portugalczyk, który na boisku pojawił się w drugiej części gry został bohaterem 36. Derbów Dolnego Śląska. Ostatecznie
 

WKS pokonał Zagłębie Lubin 2:1

 
Śląsk – Zagłębie 2:1
 
Dvali 70’, Alvarinho 89’ – Kubicki 6’
 
Śląsk: Kamenar – Dankowski, Celeban, Dvali, Augusto – Goncalves, Kokoszka – Madej, Morioka(65’Riera), Grajciar(59’Alvarinho) – Biliński(84’Idzik)
 
Zagłębie: Polacek – Todorovski, Guldan, Jach, Cotra(57’Dziwniel) – Kubicki, Tosik(62’Starzyński), Piątek, Janoszka(80’Buksa) – Woźniak, Nespor
Zgłoś uwagę