Czy Ryota Morioka uratuje Śląsk?

Choć po wrocławskich ulicach porusza się na co dzień – jak na japończyka przystało - Toyotą z ekonomicznym i ekologicznym silnikiem hybrydowym, to w zespole Śląska ma być prawdziwym motorem napędowym i to z gatunku tych wysokoobrotowych. Ryota Morioka, przybył z Kraju Kwitnącej Wiśni do stolicy Dolnego Śląska, by pomóc swojej nowej drużynie zaliczyć skok jakościowy i zawojować boiska piłkarskiej ekstraklasy. 

  • Ryota Morioka

    Czy Ryota Morioka zostanie jedną z czołowych postaci polskiej ligi?

  • Ryota Morioka

    Czy Ryota Morioka zostanie jedną z czołowych postaci polskiej ligi?

  • Ryota Morioka

    Czy Ryota Morioka zostanie jedną z czołowych postaci polskiej ligi?

  • Ryota Morioka

    Czy Ryota Morioka zostanie jedną z czołowych postaci polskiej ligi?

  • Ryota Morioka

    Czy Ryota Morioka zostanie jedną z czołowych postaci polskiej ligi?

  • Ryota Morioka

    Ryota Morioka

  • Ryota Morioka

    Czy Ryota Morioka zostanie jedną z czołowych postaci polskiej ligi?

  • Ryota Morioka

    Czy Ryota Morioka zostanie jedną z czołowych postaci polskiej ligi?

  • Ryota Morioka

    Czy Ryota Morioka zostanie jedną z czołowych postaci polskiej ligi?


Czy zostanie jedną z czołowych postaci polskiej ligi? Czas pokaże, ale predyspozycje ku temu ma naprawdę spore.

Strzał w „dziesiątkę”?

Decyzji o zakontraktowaniu atakującego zdecydowanie bliżej do określenia jej jako strzału w „dziesiątkę” aniżeli uznania za transferowe harakiri. Głównie dlatego, że brakowało w Śląsku piłkarza oznaczanego na rysunkach taktycznych właśnie jako „numer 10” , czyli kreatywnego, ofensywnego pomocnika, który potrafi dograć napastnikom precyzyjną piłkę po której stwarza się zagrożenie pod bramką rywala. Gracz na tej pozycji powinien także być dobrze wyszkolony technicznie, a swoją grę opierać na błyskotliwości, która pozwala łamać utarte, boiskowe schematy.

Ryota ze swoim talentem wpisuje się ten obraz i wydaje się, że powinien wziąć na swoje barki odpowiedzialność za rozgrywanie akcji zespołu. Od momentu opuszczenia Wrocławia przez Sebastiana Milę nie było gracza, który na tej specyficznej pozycji boiskowej gwarantowałby odpowiednią jakość. Morioka posiada umiejętności do przejęcia dowodzenia ofensywnymi poczynaniami swoich kolegów. Oczywiście w tych rozważaniach należy wziąć poprawkę na dość istotny element, jakim jest czas potrzebny do adaptacji w nowym miejscu. Śląsk Wrocław jest pierwszym zagranicznym klubem Morioki.

Dostosowanie się do europejskiej kultury i stylu życia może odrobinę kosztować 24-latka pochodzącego z miejscowości Joyo na wyspie Honsiu. Warto także zaznaczyć różnice między ligami japońską a polską. W tej pierwszej gra się więcej w oparciu o umiejętności techniczne i taktyczne, podczas gdy nasza rodzima ekstraklasa jest dużo bardziej fizyczna. Żeby zatem przystosować się do warunków panujących na polskich boiskach Morioka będzie musiał spędzać więcej czasu w klubowej siłowni pracując nad tkanką mięśniową i szlifując wytrzymałość.

Jak z bajki

Kibicom z Wrocławia przedstawił się w sposób oczywisty, a jednocześnie najlepszy z możliwych – w swoim debiucie strzelił bramkę podczas sparingu z końcówki stycznia przeciwko GKS Bełchatów. Gdy opuszczał plac gry, fani WKS wykrzykiwali w jego stronę gromkie „Tsubasa, Tsubasa!” To oczywiście nawiązanie do popularnej, japońskiej bajki emitowanej w Polsce pod tytułem „Kapitan Jastrząb” opowiadającej o przygodach młodego piłkarza o imieniu Tsubasa. Ciężko znaleźć kibica piłki nożnej, który nie widział choć jednego odcinka tego kultowego serialu animowanego. Sam zawodnik nie ma nic przeciwko, by go tak nazywać. Choć jeszcze nie pokazał swojej najlepszej wersji, to wywołuje niemałe poruszenie tam, gdzie się pojawia. Chętnie zatrzymuje się do zdjęć i nie odmawia, gdy zostaje poproszony o autograf. Co więcej, klubowa strona internetowa i profile na mediach społecznościowych notują dużą liczbę wyświetleń przez sympatyków z Dalekiego Wschodu, a szef marketingu WKS-u Radosław Bąk zdradza, że pojawiają się zamówienia z Japonii na zielone koszulki z numerem „10” na plecach. Morioka jest dwukrotnym reprezentantem swojego kraju, dlatego zainteresowanie japończyków tym transferem jest takie żywe. W swoim poprzednim klubie – Vissel Kobe – spędził łącznie 6 sezonów rozgrywając 159 spotkań w lidze japońskiej.

Samuraj prywatnie

Rozgrywający zaczął grać w piłkę głównie dzięki namowom swojego starszego brata, choć ten nie został nigdy zawodowym graczem. Marzy o grze w reprezentacji na stałe, dlatego zdecydował się na transfer do Europy, gdzie ma szansę zrobić krok do przodu w swojej karierze. Mimo, że miał kilka ofert z innych klubów zdecydował się na Śląsk. Do Polski zabrał swoją żonę, Ericę. Oboje zamieszkali w apartamencie w południowej części miasta. W domu, podobnie jak na boisku – jest spokojny i ułożony, a przynajmniej sam tak twierdzi. Do jego ulubionych dań należy pieczony węgorz oraz szlachetna wołowina z Kobe, ale po pierwszych kontaktach z kuchnią polską przyznaje, że bardzo zasmakowały mu gulasz, pierogi i żurek. Nie przepada za to za alkoholem. Mimo, że poznaje Wrocław stopniowo, to już dzieli się pozytywnymi wrażeniami dotyczącymi dolnośląskiej architektury. Stadion Miejski na którym przychodzi mu grać uważa za „wspaniały”. Zapytany o swój piłkarski wzór podaje nazwisko gracza FC Barcelony – Andresa Iniesty. Oprócz kopania piłki Morioka dba o swoje wykształcenie – jest już blisko ukończenia 6-letnich studiów na kierunku zarządzania zasobami ludzkimi.

Dużo gōru i zwycięskich shiai

Od momentu dołączenia do drużyny WKS-u Ryota poza sparingami z Bełchatowem i Chrobrym Głogów wystąpił dotychczas w 6 spotkaniach ligowych, w trakcie których przebywał na boisku 373 minuty. Nie miał jeszcze okazji, by zaprezentować kibicom swoją „cieszynkę” po zdobytej bramce. Nikt z kolegów z drużyny nie miał też jeszcze okazji, by podziękować mu za asystę przy golu, z których to japończyk jest najbardziej znany. Ale to tylko kwestia czasu i aklimatyzacji, gdy japończyk zacznie pokazywać pełnię swoich umiejętności, dzięki którym otrzymał powołanie do reprezentacji narodowej, a także był jedną z jaśniejszych postaci japońskiej J-League, która jest uznawana za silniejszą od polskiej ekstraklasy. Kibice we Wrocławiu poczuli do Morioki sympatię od pierwszego kopnięcia przez niego piłki. Aby japończyk mógł spłacić to zaufanie należy mu życzyć jak najwięcej gōru, czyli goli oraz aby po każdym shiai (meczu) schodził z murawy jako zwycięzca .

 

Ryota Morioka

Kraj: Japonia
Data urodzenia: 12.04.1991
Miejsce urodzenia: Joyo, Japonia
Waga: 70 kg
Wzrost: 180 cm
Kariera klubowa: 2010 – 2016 Vissel Kobe 159 (26)
2016 – Śląsk Wrocław
Reprezentacja: 2 mecze, debiut 14.10.2014 - Japonia-Brazylia 0:4

 

Zgłoś uwagę