Czad truje i zabija

Najczęściej jesienią i zimą

  • Źródło: Państwowa Straż Pożarna

    Źródło: Państwowa Straż Pożarna

  • Źródło: Państwowa Straż Pożarna

    Źródło: Państwowa Straż Pożarna

  • Źródło: Państwowa Straż Pożarna

    Źródło: Państwowa Straż Pożarna

  • Źródło: Państwowa Straż Pożarna

    Źródło: Państwowa Straż Pożarna


W poniedziałek wrocławscy strażacy interweniowali w mieszkaniach przy ul. Grabiszyńskiej i Żytniej. Stwierdzono wysokie stężenie tlenku węgla, czyli czadu.

- W sumie ewakuowano 13 osób. Z objawami zatrucia trafiły do szpitali – mówi Remigiusz Adamańczyk, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu.

Tym razem nie doszło do tragedii, ale śmiertelnych przypadków zatrucia czadem nie brakuje. Z danych Państwowej Straży Pożarnej wynika, że rocznie w kraju z tego powodu umiera około 100 osób, ponad 2000 z objawami zatrucia trafia do szpitala. Najwięcej zatruć tlenkiem węgla jest w okresie jesienno-zimowym.

- Osiemdziesiąt procent osób, które ulegnie zaczadzeniu, umiera u siebie w domu – wyjaśnia Krzysztof Gielsa, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu.

Nie widać go i nie czuć – a stwarza śmiertelne niebezpieczeństwo.

Przyczyny zawsze są takie same - niesprawne urządzenia grzewcze, brak wentylacji i oszczędzanie na wizycie kominiarza. Pierwsze objawy zatrucia tlenkiem węgla, to ból głowy, nudności, gorsze samopoczucie, osłabienie mięśni, apatia.

- Niektórzy myślą, że to wpływ złej pogody, zmęczenia lub przeziębienia. Idą do lekarza i biorą lekarstwa i nie wiedzą, że ich problem to tlenek węgla – mówi Krzysztof Gielsa.

Najczęściej do zatruć tlenkiem węgla dochodzi w łazienkach, gdzie są przepływowe ogrzewacze wody.

- Idziemy się kąpać lub wziąć prysznic. Odkręcamy ciepłą wodę. Następuje intensywny proces spalania, w którym potrzeba dużo powietrza. Gdy go brakuje zamiast dwutlenku węgla pojawia się tlenek węgla czyli czad. Osoba kąpiąca zaczyna się dusić. Traci przytomność i po minucie lub dwóch, umiera – mówi Krzysztof Gielsa. .

Zatykamy kratki wentylacyjne

Brak sprawnie działającej wentylacji, to obok niewłaściwie podłączonych urządzeń grzewczych do przewodów kominowych najczęstsze przyczyny zatruć tlenkiem węgla. Niektórzy zakrywają przewody wentylacyjne, by nie wlatywało zimne powietrze. Kolejny problem to nieszczelne i nieczyszczone przewody kominowe. Efekt? Dym z pieca dostaje się do mieszkania. Najczęściej są to niewielkie stężenia, ale lokatorzy przebywają w takich warunkach przez dłuższy czas. Jeżeli zlekceważymy pierwsze objawy jak bóle głowy czy nudności i położymy się spać, to możemy się nie obudzić.

- To, że u nas będzie wszystko w porządku, nie znaczy że jesteśmy bezpieczni. Problem może mieć sąsiad, a czad doskonale miesza się z powietrzem i przewodami wentylacyjnymi może trafić do naszego mieszkania – dodaje Krzysztof Gielsa.

Można się zabezpieczyć

Służą do tego czujniki tlenku węgla i dymu. Można je kupić, za kilkadziesiąt złotych, w sklepach np. marketach budowlanych. Montuje je się w łazienkach lub miejscach, w których jest piec gazowy. Gdy wystąpi czad, włączy się alarm.

Na początku listopada, posłowie SLD złożyli projekt nowelizacji ustawy o prawie budowlanym. Znalazły się tam przepisy nakładające obowiązek montowania czujników tlenku węgla i dymu w nowych mieszkaniach. Czy i kiedy te przepisy wejdą w życie, na razie nie wiadomo.

Oszczędzamy na kominiarzach

To czy w mieszkaniu, w którym są urządzenia grzewcze, prawidłowo działa wentylacja i czy drożne są przewody kominowe sprawdzają kominiarze. Taki przegląd, zgodnie z prawem budowlanym, właściciel lokalu powianiem obowiązkowo przeprowadzić raz w roku. Koszt to około siedemdziesięciu złotych. Niestety nie wszyscy decydują się na taki wydatek.

- Jeżeli właściciel domku jednorodzinnego nie wpuści kominiarza, to z tego powodu nie ma sankcji prawnych, ale gdyby coś się stało, to ubezpieczyciel może nie wypłacić odszkodowania – mówi Ryszard Mazur, mistrz kominiarski i zaznacza, że okresowo koniecznie powinno się sprawdzać gazowe: piece i podgrzewacze wody.

jarek ratajczak

Zgłoś uwagę