Cashback: bankomaty przestaną być potrzebne?

Jeszcze 6 lat temu na jedną wypłatę cashback, czyli pobieranie pieniędzy podczas płacenia kartą za zakupy, przypadało ponad 2 tys. tradycyjnych wypłat z bankomatu. Wówczas mogło się wydawać, że pobieranie gotówki podczas zakupów pozostanie niszową usługą. Stało się inaczej – cashback szybko zdobywa popularność i dzisiaj na jedną transakcję tego typu przypada już tylko 200 wypłat z bankomatów.

  • bankomat

    Bankomaty przestaną być potrzebne? (fot. Arkadiusz Cichosz)


Aktualnie w Polsce są już 32 tysiące punktów – hoteli, supermarketów, czy stacji benzynowych, które umożliwiają swoim klientom takie udogodnienie. Usługodawców, którzy oferują cashback, można poznać po specjalnych naklejkach, zazwyczaj umieszczonych przy kasie lub przed wejściem. Jedynym warunkiem wypłacenia gotówki jest dokonanie płatności kartą. Kwota tej transakcji nie jest istotna. Jednak limit wypłaty to 200 zł dla użytkowników kart VISA i 300 zł w przypadku MasterCard.

Szybko i wygodnie

– Zalety takiego rozwiązania to oszczędność czasu i prostota – mówi Mikołaj Fidziński, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl. - Nie musimy szukać bankomatu, a wszystkie kroki wykonuje za nas sprzedawca, wystarczy potwierdzić wypłatę wpisując PIN. Jednak najważniejszym czynnikiem, który skłania Polaków do wypłat w punktach usługowych jest cena.

Najczęściej za wypłaty cashback banki nie pobierają żadnych opłat. Tak jest w Alior Banku, T-Mobile Usługach Bankowych, Banku BPH, Banku Milennium, Banku Pocztowym, Banku Smart, Banku Zachodnim WBK, Citi Handlowym, Credit Agricole, ING Banku Śląskim, mBanku i Banku Nordea. W Banku BGŻ i PKO BP usługa jest darmowa tylko z niektórymi kontami.

Uśredniona cena jednej wypłaty cashback to zaledwie 36 gr. Dla porównania w przypadku bankomatu – 4 zł 46 gr, czyli 12 razy więcej, jeśli bierzemy pod uwagę najdroższą opcję wypłaty dla wszystkich kont. Różnica jest znaczna i w dużej mierze wpływa na rosnącą popularność tej stosunkowo nowej usługi.

Coraz więcej możliwości

Z danych NBP wynika, że od 2011 roku liczba punktów usługowych, w których możemy wypłacić pieniądze, wzrosła w Polsce o blisko 10 tys., a transakcji jest aż 140 proc. więcej. W tym samym czasie przybyło zaledwie 2,5 tys. bankomatów.

Jednak nie jest to jeszcze moment, w którym należy przewidywać stopniową rezygnację z wypłat bankomatowych. Wciąż jest ich ok. 200 razy więcej niż transakcji cashback. Na każdy bankomat przypada około 3,5 tys. wypłat w miesiącu. W tym samym czasie, w statystycznym punkcie usługowym, w którym można wypłacić gotówkę, robi to zaledwie 10 osób.

Jedną z przeszkód, które stoją na drodze do opanowania rynku przez cashback jest niewiedza Polaków, którzy często nie zdają sobie sprawy z istnienia tego rozwiązania. Bardzo ważnym czynnikiem jest również niski limit wypłat. Chcąc zasilić portfel kwotą większą niż 200 lub 300 złotych, konieczne jest skorzystanie z bankomatu. Dwie transakcje cashback wymagają bowiem dwóch płatności kartą, co oczywiście nie jest zbyt wygodne.

– Szansą dla dalszego rozwoju cashback jest oczywiście rosnąca liczba sklepów, stacji benzynowych czy hoteli, które oferują tę usługę – uważa Mikołaj Fidziński. – Jednak to nie wystarczy. Bez zmiany nawyków Polaków, trudno będzie o ograniczenie znaczenia bankomatów. Dopóki podstawowym środkiem płatniczym nie stanie się karta, a gotówka nie będzie jedynie dodatkiem, cashback nie ma szans na rewolucję wypłat.

Zgłoś uwagę