Bombka na zamówienie

Szklana kula i tubka ze specjalną farbką wprost tańczą w jej rękach. Pani Stefania Lewicka w kilka minut „na oczach” zafascynowanego „procesem wytwórczym klienta” wyczarowuje piękny ornament na bombce, zwieńczony imieniem, jakie sobie zażyczymy.

  • Bombki

    Na stoisku bombki różnej wielkości i kolorystyki - na sztuki i w kompletach

  • Bombki

    Na stoisku bombki różnej wielkości i kolorystyki - na sztuki i w kompletach

  • Bombki

    Sympatyczne ręcznie malowane bałwanki

  • Takie olbrzymy - bardzo dekoracyjne - za 50 zł


Potem szybkie oprószenie całości utrwalającym pyłem i utrwalenie za pomocą swojskiej suszarki do włosów. Jak to mawiają, błysk ciupagi, i piękna bombka choinkowa ląduje w eleganckim pudełeczku. Klient jest zachwycony, tym bardziej że taki osobisty gadżet kosztował go tylko 10 złotych, a pani Lewicka notuje „milionową” albo i „miliadową” ozdobę świąteczną na swoim koncie.

No bo ile tych „różnych-różnistych” bombek mogła wykonać w ciągu ćwierćwiecza swojej działalności? No, miliony! Zakład produkcyjny, którego szefem jest jej mąż Bronisław, ma pani Stefania w Kamieńcu Ząbkowickim. Przed laty gros produkcji zakładu powstawało na zamówienie niemieckiego klienta, ilości były więc hurtowe. Potem, jak to w życiu, klient z umowy się wywinął w sposób mało elegancki, produkcja się zawaliła, a pojawiły się kłopoty finansowe. Ale, i tak też bywa w życiu, z czasem jakieś pieniądze udało się odzyskać, a zamiłowanie do fachu i nadzieja na poprawę losu kazały kontynuować dzieło. I słusznie, bo ozdoby choinkowe, szklane wazony, a nawet szklane pisanki wielkanocne – wszystko ręcznie malowane, czyli podstawa produkcji zakładu państwa Lewickich, to często małe dzieła sztuki. Niepowtarzalne, piękne kolorystycznie i nieraz zaskakujące motywami rysunkowymi.

To, co pani Stefania prezentuje na jarmarcznym stoisku na Rynku, jest oczywiście skromną reprezentacją produkcji jej firmy, która zatrudnia dziś… trzy osoby! A na Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu przyjechała po raz drugi.

Na pytanie, czy jej się tu podoba, a przede wszystkim, czy znajduje nabywców tych kolorowych cudeniek, jakie ma wyłożone na stoisku, pani Stefania promienieje:

– O tak, i bardzo mi się podoba, i klientów mam wielu. Im bliżej świąt, tym większe oblężenie. Są dni, gdy ledwie nadążam z malunkami na bombkach – odpowiada z uśmiechem. (Można też poprosić o wypisanie imienia lub innej krótkiej treści na jednym z kolorowych „gotowców” ze stoiska).

W czasie gdy pani Lewicka wykonuje dla mnie zamówioną bombkę, oglądam jej stoisko. Na nim ozdoby różnej wielkości (największe, jak główka dorodnej kapusty, po 50 zł za sztukę) – do kupienia pojedynczo lub w kompletach (np. złożony z sześciu bombek średniej wielkości za 30 zł), poza tym szpice choinkowe.

Pytam jeszcze o działalność państwa Lewickich poza sezonem bożonarodzeniowym.

– Wie pani, na przykład na Wielkanoc też mamy co robić – wydmuchiwane u nas i malowane szklane pisanki również mają zbyt, podobnie inne ozdoby. Poza tym bywają u nas wycieczki szkolne [zainteresowanym podaję adres: ul. Kolejowa 53 – red.], mój mąż prowadzi nawet takie miniwarsztaty malowania bombek. Robi też wycinanki łowickie. Nasze prace są dostępne na różnych targach, pokazujemy je też na wystawach – opowiada pani Stefania.

We Wrocławiu także można je jeszcze do końca jarmarku i pooglądać, i kupić. Ta bombka z imieniem, którą zamówiłam, trafiła do grudniowej jubilatki. Mam nadzieję, że się spodobała. Uważam nadto, że taka świąteczna szklana kula to… bombowy prezent pod choinkę.  

Stoisko pani Stefanii mieści się niedaleko wrocławskiej choinki.

 

Małgorzata Wieliczko

fot. MaWi

Zgłoś uwagę